Marzenia, czyli o tym co nadaje życiu sens #38

Marzenia…

Ja chciałbym jeździć Ferrari. A ja chciałbym mieć szczęśliwą rodzinę. Chciałabym pobić rekord świata.

O cześć, miło Cię znów widzieć. Właśnie rozmyślałem nad tym, czego tak naprawdę w życiu pragnę. To niesamowite, że każdy z nas ma swoje własne, unikalne marzenia. Każdy z nam dąży do czegoś, doświadcza czegoś, rozmyśla nad czymś. Marzenia to coś niezwykłego. Zgodzisz się ze mną? To fascynujące uczucie móc marzyć. Ta słodycz tego, kim bym był jakbym miał to, to i jeszcze to. No właśnie – ale czy marzenia mają swoje poziomy? Czy mogą tworzyć coś z niczego? Największą atrakcją będzie jednak historia pewnej dziewczyny. Koniecznie przeczytajcie.

Marzenia – czym tak naprawdę są?

Marzenia to według mnie coś, co pozwala sprawić, że świat jest bardziej kolorowy. Są to ulotne chwile, takie mega ciekawe pomysły, które powodują, że zamiast koncentrować się na rzeczywistości po prostu odfruwamy w niebiańskie sfery myśli i wyobrażeń.

Marzenia to też wszelkie cele jakie sobie postawimy. Ale jak w takim razie rozróżnić te dwie rzeczy? Jak dla mnie odpowiedź jest prosta. Cele to takie małe kroczki, które powinniśmy stawiać codziennie. Marzenia, to takie duże cele, których realizacja zajmuje zdecydowanie więcej czasu ale przynosi więcej radości po spełnieniu.

Skąd biorą się marzenia?

Jakiś czas temu miałem okazję porozmawiać z bardzo mądrą osobą. Tylko błagam, nie interpretujcie tego w ten sposób, że staram się komuś przypodobać. Absolutnie nie. Uważam, że wiele decyzji pomimo starań nie należy jednak do nas. Ale wracając. Dziewczyna z pozoru się nie wyróżniająca. No to co mogę powiedzieć to fakt, że gustownie się ubiera i nie przesadza z makijażem.

Zapytałem ją kiedyś czy ma jakieś plany, czy ma marzenia. W rezultacie dowiedziałem się, że dziewczyna pomimo swojego młodego wieku(17 lat) ma niemal zaplanowane co będzie robić za 10 lat. Odpowiedź po prostu wyrwała mnie z butów. To niesamowite rozmawiać z z kimś inteligentnym, ale z kimś ktoś potrafi aż tak planować to niemal zaszczyt. Założę się, że każdy z Was zna taką osobę. Lokalny heroizm to zjawisko, które również mnie fascynuje. Kiedyś o nim napiszę. Natomiast uchylę jeszcze tylko rąbka tajemnicy. Dziewczyna bardzo poważnie podchodzi do odwiecznego tematu tabu, czyli czy warto czy nie warto się uczyć.

Ale co to jest przy tym, jeśli ktoś wie, że będzie pracować i pomagać w Afryce. Uczyć się angielskiego i zostać wolontariuszem. To naprawdę niezwykłe. Mam nadzieję, że nie skończy się na marzeniach. Ku woli ścisłości. Jak spytałem skąd taki plan – ,,Wymarzyłam sobie”.

Dlaczego marzenia motywują?

Nie da się ukryć, że i w tym przypadku ludzie dzielą się na tych, którzy marzą i tych, którzy dążą do marzeń. Tak naprawdę nie ma złotego środka, dzięki któremu wszystkich uda się zmotywować do realizowania swoich marzeń. Na każdego z nas działa co innego. Tak samo jest z marzeniami. Jedne są po prostu zbyt odległe, zbyt trudne do osiągnięcia albo po prostu niewystarczająco motywujące aby je realizować. Wszystko zależy od Ciebie. Każdy z nas ma własną łajbę i każdy gdzieś płynie. Pytanie – czy używasz busoli?

Miałeś okazje spotkać się z czymś takim jak gorący start jako funkcja prostownika? To takie chwilowe zwiększenie parametrów prądu, którym ładowany jest akumulator w samochodzie do maksymalnej wartości oferowanej przez urządzenie. Dzieje się to tylko na czas rozruchu silnika. Podobnie jest w przypadku marzeń. To one zapalają w nas chęć do działania. Problem w tym, że często wydają się dla nas być po prostu niedostępne. Dlaczego?

A bo ja nie umiem,

Nie potrafię

Nie chce mi się

Po co się męczyć?

No właśnie. Marzenia to olbrzymia dawka szczęścia, którą sami sobie obiecujemy po zrealizowaniu jakiegoś zadania. Często wydaje nam się, że odległość jest kosmiczna, a tak naprawdę to do wszystkiego da się dojść. Wystarczy tylko mocno tego chcieć i nigdy nie poprzestawać w dążeniu do tego celu.

Poziomy marzeń

Słyszałeś kiedyś o Maslovie? To bardzo mądry człowiek. Filozof, który stworzył powszechnie znaną dzisiaj piramidę potrzeb według Maslova. Opowiem Ci kiedyś o niej. Marzenia w dużej mierze zależą na jakim poziomie w hierarchii skonstruowanej przez tego człowieka się znajdujemy. Chodź brzmi bardzo naukowo, to jest bardzo proste. Jeśli jesteśmy głodni to naszym marzeniem nie będzie jeździć najnowszym Porsche tylko móc coś zjeść. Szczegóły w dalszych wpisach.

Jak zacząć realizować marzenia?

Pamiętasz historię dziewczyny, którą tu opisałem? Jak myślisz, od czego ona zaczynała?

Odpowiedź na to pytanie jest oczywista. Należy zacząć od planu. Życie bez planu jest jak takie życie bez większego sensu. Świat płynie, czas leci a ja stoję w miejscu. Nie pozwól, żeby tak było w Twoim przypadku. Już dzisiaj ułóż swój własny plan jak osiągnę dane marzenie. Nie ograniczaj się. Kroków może być i 1000. Ważne, aby każdy z nich był zaplanowany. Dlaczego warto to zrobić? Jeśli nie potrafisz poradzić sobie z dużym problemem, podziel go na kilka mniejszych. Niech odległość kosmiczna stanie się po prostu dróżką, którą potrafisz iść.

Tutaj też zwróć uwagę. Jak już zaczniesz myśleć to zacznij też działać. A jak chcesz poznać receptę doskonałą to pozostał Ci ostatni punkt. Nie zatrzymuj się w drodze.

Dzięki, że to przeczytałeś. To wiele dla mnie znaczy.

 

  • Wiktoria Kucaj

    Bez marzeń nie wyobrażam sobie życie. Są one czymś co dodaje siły w trudnych momentach życia. Super wpis, pozdrawiam.

  • Ja tym komentarzem bardzo się wgłębię w strukturę marzeń. Według mnie marzenia nie są najważniejsze, choć bardzo ważne i stanowią siłę napędową człowieka. To znaczy… jeśli nie jesteśmy poukładani wewnętrznie, to nasze prośby są płytkie. A nasze najgłębsze pragnienia się nie spełniają. Ktoś sobie wymarzy jakąś karierę, firmę, willę, żonę. I być może dzięki upartości dojdzie do celu, ale to czy będzie czerpać z tego satysfakcję, czy nie, to już zależy od jego stanu świadomości. Tak jak w ,,Szklanym kloszu” Sylvii Plath, w którym bohaterce spełnia się marzenie, lecz powoli wpada w depresję, bo nic, kompletnie nic w środku nie czuje. Jest głucha na wszystko, nic jej szczerze nie cieszy. Nie wiem, czy mnie zrozumiesz, jednak uważam, że na pierwszym miejscu powinien u człowieka stać rozwój duchowy, pielęgnowanie uczuć, ponieważ dopiero wtedy ma możliwość wysłuchać siebie i dokopać się do tych fundamentalnych pragnień, które nie zawsze są namacalne. :))

    Pozdrawiam,
    http://karina.stankowicz.pl

  • Pingback: Przyszłość vs teraźniejszość - Na co się nastawić? #39 - Słowo z obrazka()