Nawet gdy je masz, nie na wszystko Cię stać – 1/10 #22

Hej hej hej, wychodząc na przeciw waszej decyzji zapraszam na pierwszą z dziesięciu opowieści jakie dla Was przygotowałem. Dla tych co są pierwszy raz – warto polubić fanpejdż, dużo się na nim dowiecie i będziecie na bieżąco. Nie przeciągając dłużej zapraszam do doliny pieniędzy i luksusów, gdzie ludziom życie płynie „bajecznie”.

 

Zdarzyło się to dziś, wczoraj  i pewnie jutro też się zdarzy…

Przyzwyczajenie do baśni i bajek albo legend z jakimś morałem nakazywałoby zacząć od

Dawno dawno temu…

Ale to nie było dawno. To było dzisiaj, gdy się obudziłeś/aś. Sąsiedztwo jak co dzień nie pozwoliło oddać się w pełni błogiemu leżeniu na łóżku, a radość z tego, że nie idę dziś do szkoły albo pracy przeminęła równie szybko jak się pojawiła.

Idąc do piekarni po codzienny chleb razowy i 3 bułeczki Piotr zauważył podjeżdżające pod jego ulubioną piekarnię śliczna Megane w wersji RS z 2016 roku. To było coś niezwykłego, bowiem widok auta młodszego niż 15 letnie samochodziki nie był widokiem codziennym. Przechodząc przez pasy Pan Piotr zauważył wysiadającego z auta mężczyznę w średnim wieku.

Taki samochód na ogół samym swoim wyglądem wywołuje uśmiech na twarzy wszystkich nań spoglądających, tak jednak się nie stało w przypadku tajemniczego jegomościa który kierował owym cudem francuskiej motoryzacji. Jego twarz nie przekazywała żadnych emocji ani uczuć. Złoto błyszczące na ręku Pana X odbijało leniwie przebijające się przez gęste chmury promienie Słońca. Było zimno, ale agresywny warkot silnika pobudzał krążenie w żyłach i powodował, że nie dało się przejść obok tego samochodu obojętnie. Albo się je kochało, albo nie.

Gdy tylko Pan Piotr wszedł do niezbyt wielkiego budynku dało się słyszeć głos sprzedawczyni:

Piętnaście złotych i trzydzieści jeden groszy.

Skierowany oczywiście do odzianego w ciemną skórę Pana X który nie okazujących ponownie żadnych uczuć wyjął z portfela banknot stuzłotowy i dał ekspedientce wykonując ręką gest znaczący mniej więcej tyle – reszty nie trzeba.

Zaskoczona dziewczyna przyjęła napiwek z euforycznym uśmiechem, którego brakowało Panu X. Gdy ten wychodził młoda pracownica wyjęła z kasy resztę i wsadziła do własnej kieszeni. Otwierając drzwi  biznesman- Pan X wypowiedział takie słowa:

Pieniądze szczęścia nie dają.

i wyszedł. Ta myśl na pozór jest bardzo głęboka i prawdziwa, ale zachowanie sprzedawczyni wskazywało na to, że zupełnie się z tym stwierdzeniem nie zgadza. Po wizycie jegomościa od razu żywiej podeszła do obsługi klienta, a uśmiech nie schodził jej z twarzy. Sytuacja się prawie powtórzyła, tym razem to Pan Piotr usłyszał kwotę do zapłaty:

Dwadzieścia dwa siedemdziesiąt dziewięć.

Pan Piotr zapłacił banknotem dwudziestozłotowym i dziesięciozłotowym. Młoda dziewczyna wyjęła z kasy resztę i schowała do kieszeni dalej się szczerząc, a Pan Piotr zaskoczony dalej czekał. Trwało to z 10 sekund. Ona uśmiechnięta i on zdziwiony. Nagle coś chyba kazało młodej damie wrócić na ziemię i gdy się ocknęła oddała resztę Panu Piotrowi. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie brak jakichkolwiek przeprosin za zaistniałą sytuację i zgryźliwy komentarz do wychodzącego Pana Piotra:

Niektórych stać…

Tego było za wiele, ale Pan Piotr był człowiekiem prawym i wychodząc dodał:

Na odrobinę kultury osobistej.

Pan Piotr wrócił do domu nie zrażony komentarzem niewychowanej dziewczyny wspólnie z żoną przygotował śniadanie które miało być dla całej rodziny. Tuż po posiłku gdzie w dużej mierze gościł ser Gouda i świeża sałata masłowa na chrupiącym ciemnym pieczywie wspólnie udali się na spacer połączony z piknikiem.

 

Słońce grzało już całkiem dobrze dlatego piknik mógł się odbyć w plenerze, a konkretnie w centralnej części parku, do którego można było dojechać z każdej strony. Rodzina Pana Piotra bawiła się w najlepsze na biało czerwonym kocu piknikowym, dzieci korzystały z atrakcji oferowanych przez plac zabaw a małżonka Pana Piotra ze skupieniem śledziła tekst czytanej przez nią książki i wczuwała się w powolne ruchy Pana Piotra, który masował jej plecy.

Ułamki sekund

W tym momencie dało się usłyszeć muzykę dochodzącą z jakichś potężnych głośników. To był ten samochód. Ten sam który z samego rana stał przy piekarni. Dźwięk silnika który reagował na gwałtownie dociskany gaz dał o sobie znać wydając agresywne odgłosy. Gdy Pan X zbliżał się właśnie do niemalże zawsze pustego skrzyżowania w kształcie litery T, gdzie miał do wyboru skręt albo w prawo albo w lewo zza rogu jednego z domów wyszła dziewczyna ze sklepu mając na uszach słuchawki i smartfona w ręku. Nie dało się nic zrobić. Nadmierna prędkość i zbyt krótki odcinek nie pozwoliły by wyhamować. Dziewczyna została potrącona i straciła przytomność a krew spłynęła z jej prawego nosdrza. Momentalnie pojawiła się policja i pogotowie, ale chyba było już za późno. Dziewczyna leżała na ulicy a sprawca uciekł z miejsca wypadku. To wszystko działo się tak szybko, ale jednocześnie na tyle wolno, by Pan Piotr zdążył pobiec i udzielić jej pierwszej pomocy do momentu przyjazdu karetki.

Dziewczyna była nieprzytomna, dochodzenie w tej sprawie nie miało większych szans na powodzenie, ale jednak je wszczęto.

Młoda pracownica walczyła o życie. Każdy oddech był cenny, a maszyny szpitalne wybijały rytm serca i pokazywały go na zielono czarnym wykresie. Trwało to długo. Lekarze byli bezradni, po prostu – musiała być silna. I taką się okazała.

Po trzech dniach dziewczyna otworzyła oczy i zdała sobie sprawę z przeszywającego bólu głowy. Białe ściany i śnieżnobiałe fartuchy dały jasno do zrozumienia że jest w szpitalu.

Po półtora tygodnia Felicja opuściła szpital i wróciła do swojej pracy nie zdając sobie sprawy co zawdzięcza temu człowiekowi, który każdego dnia płacił dwadzieścia dwa siedemdziesiąt dziewięć.

 

Morał z tego opowiadania:
Nawet gdy je masz, nie na wszystko Cię stać.

 

 

PS. Artykuł nie jest sponsorowany a zawarta treść nie ma na celu umniejszyć jakimś modelom samochodów albo ich markom.