Siła woli – jak działa gorzkie paliwo? #34

Siła woli.Już prawie zapomniałem jak to jest siąść przed  edytorem tekstu i napisać tekst dla najfajniejszej grupy odbiorców, jaką wy sami jesteście.

Dzisiejszy temat jest mocno związany z nieplanowanym urlopem jaki trwał przez cały czerwiec i chwilę lipca. Zanim jednak zacznę spytam i proszę, żeby każdy z Was sam sobie odpowiedział.

Czy zdarzyło Ci się mieć plan na zrobienie jakiejś rzeczy, ale nie zrobiłeś jej bo nie lubisz albo musisz się do niej zmuszać ?

 

Pamiętacie ?

Podobnie było w moim przypadku. Pamiętacie nasze wspólne wyzwanie na majówkę? Napisałem wspólne, ponieważ ja pisałem dla Was a Google Analytics pomagało mi zobaczyć ile osób jest ze mną do końca i regularnie czyta. To w pewien sposób mnie motywowało, ale też wymagało dużo takiego samozaparcia.

 

Każdy z nas lubi robić coś, ale nie na co dzień. Ja mam tak z blogiem. Nie potrafię, każdego dnia pisać wpisów pełnych wartości i przekazu. Czasem mam ochotę napisać coś takiego „na luzie”. Masz podobnie?

 

Wynika to z faktu, że napisanie takiego postu wymaga przygotowania, jasno określonego celu, czyli co ma wpis przekazywać, jakiej ma być długości i tego typu rzeczy.

 

Jak zatem myślisz ?

Czy to całe przygotowanie, określenie celu i sam proces pisania przychodzi jak przypływ na morzu? Czasem tak, ale w gruncie rzeczy zdarza się to bardzo rzadko i na pewno nie mi. Zatem ja pisząc post muszę użyć energii, ale nie takiej, która jest potrzebna do każdej czynności życiowej. Ta energia jest czerpana głównie z tego, że lubię coś robić, ale wyobraź sobie, że jesteś filozofem. Czy nie zmęczyłoby Cię nieustanne głoszenie jakichś odkryć przekazów itd.? We wstępnej fazie może nawet uznałbyś, że to jest super. Ludzie przecież Cię szanują, przychodzą do Ciebie z  najróżniejszymi problemami a Ty jesteś takim bohaterem, którego nikt nie jest w stanie zastąpić.

Kiedy przestaje być kolorowo ?

Wow, to brzmi fajnie. Jak też tak myślałem, ale w pewnym momencie zaczyna Cię to męczyć, ale szlachetna wola, że przecież jak Ty im nie pomożesz to sobie nie poradzą pcha Cię dalej. Zamiast uśmiechu na twarzy zaczynasz przechodzić w stan takich mieszanych uczuć. Niestety, na tym nie koniec. Teraz zamiast paliwa, którego dotychczas używałeś/używałaś pojawił się inny płyn, który działa podobnie bo napędza Cię do działania ale nie smakuje tak dobrze. Nie zrozum mnie źle – nie piję benzyny ani ropy. Chodziło mi o pokazanie różnicy. To pierwsze paliwo to motywacja, chęć do działania, która rodzi się z tego, że ktoś Cię docenia za to co robisz i motywuje do dalszej pracy.

Ale…

Niestety, ale człowiek, a w szczególności ludzie młodzi mają taką charakterystyczną chęć być wolni od systemu, od schematów – rozumiesz, uciec, być niezależnym. Właśnie ten aspekt, to zjawisko wywołuje przełączenie nas w tryb pracy wynikającej z siły woli. Siłę woli nazwijmy sobie roboczo tym niesmacznym paliwem. Każdy z nas ma jej jakiś zasób, jasno określoną ilość, której często z początku nie znamy. No i tak naprawdę to wszystko jest fajnie dopóki to niesmaczne paliwo jest, przy założeniu, że jesteście w stanie wytrzymać gorzki niesmak i brak satysfakcji z tego, że coś robicie.

 

Moja siła woli

Ponad miesiąc temu postanowiłem przetestować, ile tak naprawdę mam tego paliwa. Efekty mogliście obserwować przez ostatni miesiąc. Brak wpisów to efekt tego, że paliwo się skończyło. Na szczęście jesteśmy ludźmi, tylko ludźmi i aż ludźmi, dlatego też podobnie jak w przypadku skóry czy mięśni reakcją organizmu na urazy jest regeneracja tak i tutaj. Gdy się paliwo skończy to trzeba poczekać i za jakiś czas znów bak się napełni. To nie znaczy, że teraz jak to piszę to jedziemy już na gorzkim paliwie, teraz mam z tego radość. Dlatego też w kolejnym wpisie porozmawiamy sobie o tym, jak ważny jest odpoczynek.