Witaj w świecie niezwykłych historii… ciekawych recenzji… i poezji… -Słowo z obrazka #1

Słowo z obrazka to blog na którym znajdziesz…

Chwile pełne grozy… Sielankowe opowieści…Niezapomniane historie… Zapraszam Cię do poznania tego, co niepoznane. Do odkrycia tego, co nieodkryte…

Marzysz?

Każdy z nas kiedyś marzył. To niezwykłe, że potrafiliśmy to od małego i potrafimy po dzień dzisiejszy. Pamiętam jak mając 8 lat chciałem dostać kolejkę… Pamiętam jak kiedyś bawiłem się w poszukiwacza skarbów, niezniszczalnego wojownika, potężnego druida. To były przepiękne czasy…

-O. A jednak przyszedłeś 🙂

Witam Cię serdecznie. Tym postem mam zamiar wprowadzić Cię w tematykę tego bloga,miejsca w sieci,świata…

Myślę, że warto by się przedstawić, ja nazywam się Michał i niestety ale tyle musi Ci na razie wystarczyć. Ale nie martw się, wraz z biegiem czasu i przybywaniem kolejnych wpisów będziesz dowiadywał się o mnie więcej i więcej a kto wie, może za jakiś czas będziesz znał mnie lepiej niż ja siebie.

Stereotypowe założenia kazałaby zacząć od początku, ale ja wolę robić coś inaczej, dlatego też przejdźmy do historii na dzisiaj.

rain-13970

 

Lał deszcz, wielkie krople nie oszczędzały niczego na swojej drodze. Trafiały do najgłębszych zakamarków ciemnego lasu. Była pełnia, ale przez spowite ciemnymi chmurami niebo nie przedostawały się nawet najmniejsze luny światła. Noc była zimna, mokra i wyjątkowa. Siedzieli obydwoje, skryci wśród drzew. Znali się od niedawna, coś między nimi iskrzyło, ale tylko ona o tym wiedziała.

 

Deszcz nie dawał za wygraną, dopiero teraz rozpoczął się najgorszy etap. Drobne krople nie tylko spadały na ziemię wydając przerażający dźwięk, był zimny…lodowaty. To w co byli ubrani niczego nie zmieniało, materiał stał się wilgotnym ciężarem wiszącym na niej i na nim. Nie chcieli wracać, być może tak wyobrażali sobie ich pierwsze spotkanie?

Pełnia, lato, las, noc,ona i on, i  ta cholerna ulewa. Niesiona na skrzydłach adrenaliny umierała z ciekawości, co zrobi? Jaką decyzję podejmie? Powie mi to w końcu ? Nie wiedziała co ma zrobić. Nie lubiła takich sytuacji, nie lubiła za to, że nie wiedziała co ma zrobić, za to że nigdy wcześniej w takiej się nie znalazła. W tej chwili nie liczyło się nic innego, po prostu chciała przestać już słuchać tylko bezdźwięcznego szumu jaki dało się słyszeć wszędzie. Każda chwila, była jak godzina, każdy moment był jak wieczności zaczątek.

Brakowało mu tego, takiego rześkiego akcentu. Takiej dzikości, choć byli tylko w lesie to czuł się jak w dżungli. Dla niego była to chwila wymarzona, naturalny las, jej piękne lica i wilgotna woda. Tak, właśnie tego mu brakowało, wilgotnej wody. W upalne lata nawet woda nie była już wilgotna. Ale teraz? W środku nocy, pod wielkim dębem i wystającym korzeniem. W lodowatej wodzie i jej urodzie starał się dostrzec wyrazy podobne. Sam nie wiedział, czy chce być jej kotkiem. Przez poprzednie kilkanaście tygodni, poznał ją bardzo dobrze. Czytała romanse, lubiła róże czerwone choć często podziwiała konwalie majowe. Uwielbiał ją porównywać, i choć czasem niezrozumiale mu odpowiadała to coś w niej było.

Coś co od innych ją różniło, coś co raz rozweselało a raz zasmucało. Nie potrafił tego nazwać. Lubił oglądać obrazy, patrzeć na nie w podwójnym wyrazie. Gdzie jedni widzieli morską latarnię, on widział promień, światło, wieżę, nadzieję…

Jednym słowem, był marzycielem, skrytym sensem, inspiracją dla wielu choć sam niekiedy czerpał ją z gwiazd, z odległych miast i blasku okręgu wielkiego Słońcem zwanego.

Po prostu nie wytrzymywała, nie znosiła czekać gdy nie mógł się zdecydować, gdy pogrążał się w myślach zapominając o niej i jej słowiczym głosie.

Janek, tak miał na imię po chwili zamyślenia ocknął się patrz co jest w około. Nie zobaczył limonkowej ściany swego pokoju. Cały czas wydawało mu się że śni, że to kolejny psikus losu.

Nie tym razem, to działo się naprawdę, siedział pod korzeniem, była obok- czekała, wyraźnie podekscytowana. Nie był to pierwszy raz gdy widział taką dziewczynę, mimo wszystko dawkował emocje.

Zimno poczynało odczuwać się na własnej skórze, gęsia skóra dotknęła jej najpierw. Nie był przekonany, nie wiedział czy ona to wytrzyma. Choć chłód był w około on wyczuwał jej myśli, wiedział że myśli już tylko sercem. Widział to w jej oczach, w ustach i na policzkach.

Był pewien prawie wszystkiego, choć nie wiedział tego co zrobi, jak się zachowa gdy dowie się…

…Kim on naprawdę jest ?

 

Kontynuować?

 

Także to taki dłuższy wstęp do tego co na moim blogu znajdziecie. Wdzięczny będę za każdy komentarz, za wasze uczucia wpisane w słowa. Dzięki, że przeczytaliście do końca, słyszymy się już niedługo 🙂

 

 

  • No trzymam kciuki za rozwój bloga! Tak trzymać 🙂

  • Mod

    Dziękuję, bardzo się przyda 🙂

  • Magda

    Powodzenia ! 🙂

  • Ciekawie się zaczyna, przeczytałam do końca.

  • Interesujący początek, odmienny niż na wielu innych blogach 🙂
    Trzymam kciuki za trzymanie tempa i ciąg dalszy.

  • Andrzej Wachnik

    Pozytywny opłacony komentarz!:
    Naprawdę dobra robota 🙂