Smak zwycięstwa – Majówka 10/10 #31

Hmmm, smak zwycięstwa, temat rzeka. Ale ile osób z Was miało okazję go naprawdę poczuć ? Witam Cię serdecznie w dziesiątym a zarazem ostatnim wpisie jeśli chodzi o nasze wyzwanie ,,Majówka na Słowo z obrazka”. Dzisiaj postaram Ci się przybliżyć zapach tego, czego niektórzy już skosztowali – zwycięstwa.

Smak zwycięstwa a gorycz porażki.

Jak w każdej niemal dziedzinie życia tak i tutaj, nie ważne gdzie teraz jesteś, na jakim poziomie indywidualnego rozwoju się znajdujesz – ważne jest, że bierzesz udział w zawodach. Tak samo jak ja, Ty, moi znajomi czy chociażby Twoja rodzina. Każdy z nas w chwili urodzenia otrzymał koszulek z własnym numerem. Niektórzy żartobliwie mówią, że to numer PESEL, ale ja nie widzę związku. Fajną rzeczą jest, jakbyś już dzisiaj zdał sobie z tego sprawę, że chcąc nie chcąc bierzemy udział w zawodach. Ale co ciekawe – każdy ma to samo zadanie – dobiec do mety. Nie musisz się przejmować tym, że ktoś Cię popchnie i się wywrócisz i może nie wstaniesz. Każdy z nas ma swój własny tor. Biegniemy po to samo, ale to co jest najlepsze – nagroda czeka na każdego.

Każdego, kto odważy się dobiec do mety. Nie daj sobie wmówić, że nie potrafisz biegać. Bo nawet że dzisiaj ważysz ponad sto kilo nie znaczy, że nie możesz pędzić jak wiatr. To trochę filozoficzne, i bardziej przenośnia ale uwierz mi, że tak jest.

W podtytule jest wzmianka o goryczy jakiej można doznać gdy się przegra. I tutaj powiem coś co wyda Ci się niedorzeczne. Jeśli dzisiaj odczuwasz słodycz to nie zmieniając niczego na mecie poczujesz tę gorycz. Sytuacja ma się wprost odwrotnie proporcjonalnie w przypadku tego, jeśli dziś czujesz gorzki smak walki i pracy. Pocieszę Cię – na mecie poczujesz prawdziwe ambrozję, czyli smak zwycięstwa.

Dlaczego tak się dzieje ?

Odpowiedź powinna być zwięzła na miarę XXI wieku i tak często słyszanego słowa – życie. Ale jeśli mnie znasz, to wiesz, że nie satysfakcjonuje mnie w żadnym stopniu takie stwierdzenie. Przede wszystkim dlatego, że wysnute zostało przez tych na których na końcu czeka gorycz. Natomiast Ci, którzy zasmakują miodu najzwyczajniej w  świecie nie mają czasu na takie rozważania. Wiesz po co w ogóle dzisiaj wzmianka o tym biegu ? Jeśli obserwujesz Fanpage to być może się domyślasz – czytałem książkę.  Zrobiła na mnie mega pozytywne wrażenie – ale szerzej o niej w recenzji.

 

Generalnie chodzi o jedną ważna rzecz. Jeśli założyłeś sobie, że w życiu coś osiągniesz, albo masz jakieś marzenia i chcesz je realizować to musisz wiedzieć jedno – nie będzie łatwo. I tutaj mógłbyś mnie zapytać – halo halo, a co z tymi którzy urodzili się w rodzinach milionerów ? Oni każde marzenie mają na pstryknięcie palcem.

Serio ? Nie wiedziałem, bo wedle mojej opinii o zrealizowaniu swojego marzenia może powiedzieć dopiero ten człowiek, który włożył w to swój czas, wysiłek, pracę. I który niejednokrotnie na drodze ku celowi upadł i musisz poczuć ból tego upadku i smak własnego potu. Czasy się zmieniły, ale pewne schematy pozostały i póki co się nie zmienią. Dlaczego ?

Bo najlepiej smakuje zwycięstwo, które osiągnąłeś własną ciężką pracą, wkładem czasu i zdarzającymi się po drodze upadkami.

Z tym stwierdzeniem Was zostawiam, a sam idę świętować kolejny krok, który uczyniłem do swojego marzenia. I myślę, że śmiało możemy uznać, że wyzwanie zostało zakończone powodzeniem. Do następnego razu, mój drogi czytelniku.

  • Anna Kot

    ‚Bo najlepiej smakuje zwycięstwo, które osiągnąłeś własną ciężką pracą, wkładem czasu i zdarzającymi się po drodze upadkami.’ – takie prawdziwe! <3