Tryliardy serduszek, kwadryliony buziaków i potoki łez… #17

Tryliardy serduszek.

Cześć, nawet nie wiem jak fajnie się czuję, że czytasz coś nad czym pracuję. Dziękuję Ci, że poświęcasz swój czas, i od razu proszę, po przeczytaniu skomentuj -to nic nie kosztuje a daje olbrzymią dawkę motywacji do dalszej pracy.

Dzisiaj temat który niewątpliwie dotyczy każdego z nas – związki. Proszę tylko o jedno, potraktuj ten wpis jako moje prywatne zdanie z którym nie musisz się zgadzać.

Zawsze spodziewaj się, niespodziewanego.

W życiu jest tak, że gdy czegoś oczekujemy to zwykle się to nie zjawia, natomiast przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie. Jedni uważają, że to źle. A ja myślę wprost przeciwnie. Jak myślisz, ile czasu byś potrzebował, żeby znudzić się życiem w którym wszystko dzieje się wedle twojego założenia. Gwarantuję Ci, że rok to aż nadto i przestałbyś/abyś czerpać z niego pełnymi garściami.

Jak wcześniej wspomniałem o niespodziewanych wizytach różnych zjawisk i uczuć w życiu każdego z nas, to największy problem stwarza miłość. Uczucie, którego każdy z nas doświadcza na co dzień. Niestety, coraz częściej jesteśmy niejako zamknięci na to, i nie dostrzegamy miłości bijącej do nas od innych osób.

Przykład ? Proszę bardzo.

Wstajesz rano, idziesz do kuchni a na stole przepyszne kanapki i gorąca herbatka z cytrynką.

Jak widzisz nie jest to jakiś wyszukany przykład tylko zwykła sytuacja życiowa. No właśnie „zwykła”, tak bardzo przyzwyczailiśmy się do tego, że nie dostrzegamy w tym nic nadzwyczajnego.  W rzeczywistości, właśnie nie dostrzegłeś niezwykłego uczynku miłości jaki Cię spotkał. Zobacz, ktoś musiał wstać, poświęcić swój czas i włożyć serce aby smakował Ci ten posiłek. Dalej uważasz, że to takie „zwyczajne” ?

Jakie to ma przełożenie na związki ?

Poniekąd jest to jedno z najpiękniejszych wyznań miłosnych jakie można sobie wymarzyć. Pewnie właśnie teraz pojawiła Ci się w głowie myśl :

,,Co to za brednie ? Widziałeś ty kiedyś prawdziwe wyznanie miłości ?”

Tak dla Twojej informacji, owszem widziałem. Mało tego, odgrywałem kluczową rolę. Ale o tym później. Zobacz, pokaże Ci to posługując się matematyką. Wyznajesz komuś miłość w sposób, który uważasz za najwspanialszy na świecie czyli  rozgwieżdżone niebo, noc i tylko Ty i Ona, albo Ty i On(jeśli jesteś kobietą). Ok, to teraz ile razy tak zrobisz w ciągu trwania roku ? Raz ? Dwa ? Dalej rozpatrujemy tylko takie sytuacje ponadprzeciętne. Dobrze, to teraz policzmy stosunek takich akcji do dni w roku a otrzymamy współczynnik romantyczności.
2/366 = 0.00546

0.00546 * 100% = 0,5 % to jest twój współczynnik romantyczności.

A teraz zobacz, co się stanie jeśli zaczniesz dostrzegać to piękno małych gestów. Zakładamy, że w ciągu dnia uda się to zrobić jakieś 2 razy, tak bezpiecznie napisałem. Powiedzmy, że to będzie zrobienie śniadania i zrobienie zakupów. Oczywiście tych czynności jest znacznie więcej. Ale teraz to przeliczmy.

2*100% =200% – współczynnik romantyczności patrząc moimi kategoriami.

 

0,5 % a 200% Jest różnica ?

Tryliardy serduszek, kwadryliony buziaków i potoki łez…

Ok, teraz przejdźmy do sedna. Musisz mi wybaczyć, ale ten wstęp był konieczny. Teraz tak, jeśli jesteś osobą, która nie żyje w stałym związku, z ponad rocznym stażem, to ta część otworzy Ci oczy na pewne kwestie.

 

Podstawowym darmowym komunikatorem w dzisiejszym świecie jest Messenger od Facebooka. Niektórzy powiedzą, że SMS. Zgoda, ale SMS’y są płatne. Dlatego uważam, że absolutnie większość rozmów odgrywa się właśnie przez tę aplikację. Nie liczcie tutaj rozmów jakie odbywacie face-to-face.

Będąc w związku tak naprawdę w co drugiej albo i częściej wiadomości znajduje się serduszko albo emotikonka „buziaka”.

Ostatnio zauważyłem, że duży odsetek młodych ludzi wyobraża sobie miłość jako niekończącą się krainę szczęśliwości. Trudno temu zaprzeczyć, jeśli tak samo interpretujemy „krainę szczęśliwości”.

Różnice w interpretacji.

Jedni mogą to rozumieć jako miejsce przepełnione mieszanką czerwonego i różowego koloru,gdzie znajdziemy tryliardy serduszek i kwadryliony buziaków.

Natomiast Ci, którzy są ze sobą już trochę dłużej chyba się ze mną zgodzą, że postrzegamy to jako relację z ukochaną osobą, której powiesz absolutnie wszystko, wysłuchasz, zrozumiesz, podniesiesz na duchu, przebaczysz  i będziesz wiecznie przy tej osobie trwał. I tutaj dochodzimy do momentu, gdzie należy wyjaśnić skąd w tytule wpisu „potoki łez”.

Otóż jeśli jesteś na tyle dojrzały, że przemawia do Ciebie druga z interpretacji jaką przytoczyłem to zrozumiesz także, że w życiu czasem są tak smutne sytuacje, że albo Ty albo ta druga osoba po prostu się rozklejacie i pojawiają się łzy. Od siebie skomentuje to tak, momenty trudne są niejednokrotnie ciężkimi doświadczeniami ale ich egzystencja ma dwa cele:

  • Nauczyć – Pamiętaj, że człowiek uczy się na błędach. Nie będę teraz rozprawiał czy powinien na swoich czy na czyichś, to nie to miejsce i nie ten czas na to.
  • Umocnić – ,,Co Cie nie zabije, to Cię wzmocni”. Tego chyba nie trzeba komentować.

Pamiętaj, nawet jeśli są tych łez potoki to Ty zawsze wyjdziesz z tego silniejsza/y niż wcześniej. Chcę żebyś na koniec zapamiętał dwie rzeczy.

1.Po deszczu zawsze wschodzi Słońce.

2.Nie możesz się poddawać rozpaczy. Jest różnica między płaczem a rozpaczą. Tak samo między uśmiechem, a śmiechem.

Dzięki, że dotarłeś aż tutaj. Pozdrawiam, i życzę wielu słonecznych dni.