Walka do końca – 5/10 #26

Dzień piąty. Walka do końca. Półmetek, fajnie że wróciłeś(-aś). Mam nadzieję, że jesteś jedną z tych osób, które się ostały po dawnej władzy. Jeśli nie wiesz o co chodzi – zajrzyj tutaj. Dzisiaj historia z podwórka.

Było ich pięciu

Każdy z nich był innych. Na swój sposób wyjątkowy, z całej paczki tylko jednemu brakowało drugiej połówki co było powodem częstych bardzo śmiesznych żarcików. Chodzili do jednej klasy, będącej oddziałem zasadniczej szkoły zawodowej. W pewnym momencie Filip czyli ten, który nie miał dziewczyny stwierdził, że marnuje swoje życie.

 

Tak naprawdę był osobą zdolną, ale musiał to wypracować, nie przychodziło mu to łatwo. Właśnie to było powodem tego, że jego ambicje o czwórkach i piątkach runęły w gruzach, a został zastąpione wielką radością z dwójeczki nie mówiąc o tym, że zdarzająca się raz na semestr trójka była powodem by tego dnia napić się tak, by jutro nic nie pamiętać z dnia poprzedniego.

 

To smutne, ale prawdziwe

Najgorsze jednak było to, że przedmioty zawodowe nie były dla niego czymś strasznym. Lubił swoją profesję, ale nie rozwijał się by stać się mistrzem w swoim zawodzie. Był jak zastygnięta magma, która z pozoru wygląda na zimną, ale w swoim wnętrzu skrywa żar erupcji wulkanu. Pewnego dnia coś się zdarzyło. Spotkał kogoś – tą wymarzoną, tą wyśnioną. Problem polegał na tym, że nie była to dziewczyna, którą mógł uwieść w jedną esemesową noc. Miała klasę, dbała o siebie i nad wyraz od siebie wymagała. Lubiła podnosić ciężary jak się później dowiedział, co było jedną z przyczyn tego, że nie tylko w jego oczach wyglądała jak nie z tej planety.

Konkurencja była duża, a nie był idealnym kandydatem, więc trzeba było się wykazać. To był sygnał, żeby zmienić to jak dotychczas patrzył na życie. Najciężej było zacząć, bo chciał zrobić arcydzieło z czegoś co wyglądało jak opuszczona rudera. Zrobił coś co niejeden uznałby za głupotę – rozpoczął od zmieniania nie innych tylko siebie. Zaczęło brakować czasu na codzienne jego marnotrawienie przez blokiem. Dawał z siebie 110%, zapytasz może po co ? Przecież ona nawet nie znała jego dobrze, nie mówiąc że nie miała pojęcia dla kogo to wszystko.

Doświadczyć własnych słabości

Przesiedziane godziny przez blokiem czy wypite litry piwa dały o sobie znać gdy Filip zaczął powoli wracać do czegoś co było niegdyś dla niego codziennością – bieganie. Ale nie poddawał się, każdego dnia karmił się nadzieją że robi to dla siebie i dla niej. Na ogół bardzo ciekawy przypadek ponieważ potrafił dopuścić do siebie myśl, że może się nie zgodzić. W ciągu kwartału odczuł wielkie braki jakie piętrzyły by się jeszcze bardziej gdyby nie zmienił dotychczasowego trybu życia. Szczególny problem stanowiła matematyka – ale właśnie ją obrał sobie za cel. Wychodził bogiem z założenia:

Jak nie wiesz co jest Twoją mocną stroną, to niech stanie się nią to, w czym jesteś najgorszy.

Po upływie semestru życie nabrało barw. Co prawda spotkania z dawnymi ziomkami nadal się zdarzyły, ale znacznie rzadziej. Zapomniał jak smakuje alkohol. Niesiony na skrzydłach motywacji był coraz częściej zauważany przez Renatę, która tak bardzo mu się podobała. Od czasu do czasu zdarzyło mu się nawet z nią porozmawiać. Mijały kolejne miesiące, a znajomość kwitła w najlepsze. Czasem jaki wspólnie spędzali był trening – jogging był stałym elementem treningu ogólnorozwojowego u Filipa i przyjemną odskocznią od podnoszenia ciężarów dla Renaty.

12 marca…

Tego właśnie dnia Filip stwierdził, że czas najwyższy sprawdzić – na co zdały się jego długie starania. Znajomość z Renią była czymś magicznym, motywującym i inspirującym dla niego, sama Renata też uwielbiała biegać z Filipem. Czuła się przy nim wyjątkowo swobodnie. Po przebiegniętym dystansie spytał wprost.

Renia, słuchaj  – podobasz mi się. Nie ukrywam że zrobiłem dużo, i wiele wysiłku włożyłem w to, żeby być tu gdzie teraz jestem. Reszta zależy już od Ciebie. Czy zechcesz zostać moją dziewczyną ?

Renata spodziewała się, że w końcu to pytanie padnie. Ale jeszcze nie teraz, to dla niej było za szybko. Niesiona endorfiną z wykonanego treningu nie zastanawiała się dłużej i w końcu rzekła.

TAK.

I z soczystym uśmiechem na twarzy złożyła pocałunek na twarzy Filipa. Chłopak doznał zachwytu, to była najpiękniejsza chwila w jego życiu. Wiele musiał zmienić, żeby teraz Renata postrzegała go takim jakim wydawało mu się że był.

Mijały minuty, godziny, dni

Z dnia na dzień przybywało motywacji, aż w końcu było jej tak wiele że Filip postanowił odkryć troszeczkę swojego prawdziwego oblicza. Jak dotąd szarmancki i ciekawy świata młody chłopak stanowił olbrzymią inspirację kogoś kim chciała być Renata. Od dziecka uwielbiała malować, ale sport i szkoła nie pozwalały jej na znalezienie czasu aby móc rozwijać niekwestionowany talent który posiadała. Obydwoje starali się wspierać się w dążeniu do własnych celów. Nie zawsze potrafili dojść do kompromisu, więc kłótnie również się zdarzały. Największym jednak problemem byłą niepewność która narodziła się kilka chwil przez powiedzeniem TAK w głowie Renaty i od tamtego czasu urosła do rangi myśli nad którą spędzała najwięcej czasu dziennie.

To nie ma sensu

Z takim SMS’em obudził się po dwóch miesiącach Filip. I w tym momencie się wszytko zatrzymało. To uczucie było jak nurkowanie w oceanie i nagły brak tlenu na głębokości 40 metrów. W pierwszej chwili osłupiał i nie wiedział co zrobić. Ale postanowił z nią porozmawiać. Argumenty był rodem z tych nie podlegających dyskusji, bo przecież

Nie jesteś mną

Nie wiesz co czuję

Nie starasz się mnie zrozumieć

Ok, ale w czym zrozumieć ? W tym że z własnej woli wybierasz ból i cierpienie tylko po to, żeby później mówić jaka to byłaś nieszczęśliwa ? -myślał Filip.

To nie miało już znaczenia. Kochał ją, ale ponad wszelkie relacje i uczucia cenił sobie jedną wartość. SZACUNEK – szanował każdą jej decyzję, i chodź wydawała mu się nierzadko dość dziwna to potrafił uniżyć własne EGO i podporządkować się temu co zdecydowała. To bardzo w nim lubiła – ale to też stało się powodem dla którego nie walczył o tę miłość i wrócił do dawnego trybu życia.

 

Wniosek z opowieści :

Gdy do czegoś się zabierasz – to dąż do tego pomimo wszelkich niepowodzeń.