Żywe słowa, na pożółkłych kartkach…- Poezja #3

Myślę, że każdy z nas ma czasem specyficzny spokojny nastrój, te chwile bardzo różnią się od szarej codzienności, gdzie często ślepo biegniemy za karierą, popularnością, pieniędzmi.

Takie dni wyciszenia są bardzo potrzebne, jedni słuchają w nich spokojnych rytmów, drudzy coś piszą a trzeci po prostu marzą i myślą.

Niesamowite, że każdy z nas to potrafi, ja osobiście uważam to za szansę do przeanalizowania swojego życia i powspominania starych czasów. Wtedy, gdy dopiero oswajałem się z kartką papieru i piórem lubiłem tworzyć poezję.

Poniekąd część z moich zbiorów powstała w skutek tego, że pisałem to wówczas dla najważniejszej osoby jaką znałem…

Dzisiaj chciałbym podzielić się jednym z wierszy, które w takich właśnie okolicznościach powstały, a które już swoje w szufladzie odleżały.

Uruchom teraz proces ,,wyobraźnia” i postaraj się wsłuchać w przekaz tego utworu. Miłego odbioru!

 

Wzorzec

W jej oczach perły lśniące,

jak lampiony migocące,
Na ustach słowa kojące,

gniew i nienawiść uśmierzające,
Na uszach kolczyki komponujące,
jak gwiazd światło upiększające,

Pięknością jest stwarzającą,

W nieziemską mądrość przyozdobioną,

Uwielbiam ją !

Napiszcie w komentarzach, co myślicie o takiej formie poezji ?

Do zobaczenia już jutro!